Po zimowym odpoczynku, gdy tylko zrobiło się ciut cieplej spotkałam się z Martyną i Danielem.
Martynę znałam z wesela jej siostry, stąd wiedziałam, że śpiewa, a jak śpiewa to może zrobi to na sesji?
Wyobraźcie sobie ten moment, Oni, koc rozłożony nad Odrą, miłość unoszącą się w powietrzu, gitara i jej śpiew!
Wow, wow, wow! Aż do tej pory przechodzą mnie ciarki jak o tym myśle.
A jeśli o ciarki chodzi- to miałam je drugi raz pod koniec sesji. Poprosiłam Ich wcześniej o napisanie listów do siebie i o przeczytanie ich pod koniec. To była tak niesamowita chwila, że nie chciałam się ruszyć, aby Im nie przeszkadzać. No ale jak? Chcę sfotografować ich powagę, uśmiech, łzy, emocje <3
O tak, to była sesja pełna emocji <3 Uwielbiam je fotografować.